wspólna publikacja pism:
Posłaniec Serca Jezusowego (ukazuje się w Polsce od 1872 r.) i Posłaniec Serca Jezusa (ukazuje się w USA od 1917 r.)
luty 2007
dzielić sprawiedliwie i solidarnie
Podzielony świat
strona: 10
Podzielony świat
Wszelkie zło, także dotyczące niesprawiedliwości, nierówności społecznych rodzi się w sercu człowieka. Ale także przeszkodą we wprowadzaniu bardziej sprawiedliwych relacji między ludźmi są struktury, instytucje, które przeszkadzają w naprawieniu niesprawiedliwości, a wręcz podejmowanie prób naprawienia uniemożliwiają.
Solidarność z Sokratesem
strona: 24
Solidarność z Sokratesem »
Dlaczego filozof grecki do wszystkich napotkanych ludzi kierował swoją troskę o to, by ich dusza była jak najlepsza, a nie zadowolił się własną doskonałością? Czy jest to przypadkowa zbieżność z chrześcijańską solidarnością wobec wszystkich ludzi, a szczególnie potrzebujących duchowej przemiany?
Czy Kościołowi potrzebna jest lustracja?
strona: 31
Czy Kościołowi potrzebna jest lustracja? »
Wkrótce, gdy w pełni zacznie obowiązywać nowa ustawa o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa, lustracji podlegać będzie znacznie większe grono osób zaufania publicznego. Jednak ani w dotychczasowych, ani w mających obowiązywać w niedalekiej przyszłości rozwiązaniach nie przewiduje się lustracji duchowieństwa Kościoła katolickiego i innych związków wyznaniowych.
Wspinaczka ku Triduum Paschalnemu
strona: 54
Wspinaczka ku Triduum Paschalnemu
Kultura biblijna, charakteryzuje się liniową koncepcją czasu. Pociąga to za sobą specyficzne podejście do jego rozumienia, które można ująć stwierdzeniem: nie ma powrotu do tego, co minęło. Stąd szczególna wartość czasu i jego sakralny charakter, którego wyrazem jest rok liturgiczny, podzielony na okresy, z których każdy został nam dany jako możliwość spotkania przychodzącego Boga.
Posłaniec / luty 2007 / strona 24 / artykuł
Bartosz Wieczorek
Solidarność z Sokratesem
Troska o dobro innych była wymogiem greckiego życia filozoficznego i stała się też treścią życia chrześcijańskiego. Ta głęboka solidarność postaw stanowi dziś mocny znak dla świata, któremu coraz trudniej pojąć sens jakiejkolwiek głębszej wspólnoty.

      W czasie swej mowy obronnej przed sądem Sokrates oskarżony o psucie młodzieży, odpowiada znamiennie: Dlaczego ty, mężu zacny, obywatelem będąc Aten, miasta tak wielkiego i tak sławnego z siły i mądrości, nie wstydzisz się dbać i troszczyć o pieniądze, abyś ich miał jak najwięcej, a o sławę, o cześć, o rozum i prawdę, i o duszę, żeby była jak najlepsza, ty nie dbasz i nie troszczysz się o to? (Platon, Obrona Sokratesa). Dlaczego filozof grecki do wszystkich napotkanych ludzi kierował swoją troskę o to, by ich dusza była jak najlepsza, a nie zadowolił się własną doskonałością? Czy jest to przypadkowa zbieżność z chrześcijańską solidarnością wobec wszystkich ludzi, a szczególnie potrzebujących duchowej przemiany?

Źródło troski o innych
      Nie ma tu przypadku: postawa sokratejska i chrześcijańska zakłada istnienie wspólnej natury ludzkiej oraz prawdziwego celu życia ludzkiego, którego osiągnięcie pozwala nazwać człowieka szczęśliwym i wolnym. Ten cel to naturalne dążenie człowieka do prawdy, dobra i piękna, które tak zalecał każdemu napotkanemu Ateńczykowi Sokrates, a które dwa i pół tysiąca lat później inny filozof - zasiadający na stolicy Piotrowej jako Jan Paweł II - zalecił wszystkim ludziom (w tym filozofom) nawołując, by wspólnie, nie patrząc na ryzyko i trudności, zaangażowali się w poszukiwanie wszystkiego, co piękne, dobre i prawdziwe (Fides et ratio, 56).
      Sokratesa oskarżono o sianie buntu i niepokoju, tymczasem jego napełniała prawdziwa troska o innych, o ich prawdziwe dobro. Skąd się owa troska bierze? Otóż filozof najpierw poznał siebie i rozpoznał, iż naturalnym celem ludzkiej duszy jest dążenie do tego co piękne i dobre, choćby cała otaczająca kultura mówiła zupełnie co innego. Poznał on dobrze ludzką naturę i mógł współczuć tym, którzy błądzą, mamieni przez fałszywe dobra. Mógł solidaryzować się z każdym człowiekiem. Leczenie, które zastosował najpierw do własnej duszy, mógł później proponować innym. Podobnie Chrystus okazywał ludziom solidarność i litościwe miłosierdzie, zaznawszy przedtem jako człowiek wszystkiego co ludzkie - oprócz grzechu.

Waszym dobrem zajęty
      W swej "służbie bożej" nękał Sokrates każdego z napotkanych ludzi wypytując, czy dba przede wszystkim o piękno i dobro, i o to, by dusza jego była jak najlepsza: Przecież to nie zwyczajna ludzka rzecz, że ja o swoje sprawy nie dbam i spokojnie patrzę na mój dom w zaniedbaniu, i to już od tylu lat, a ciągle jestem waszym dobrem zajęty. Prywatnie do każdego przychodzę niby ojciec albo starszy brat, i każdego namawiam, żeby dbał o dzielność.
      Sokrates nie myślał o człowieku w oderwaniu od kontekstu społecznego, od jego rodziny, bliskich, przyjaciół czy polis (forma greckiej instytucji politycznej, której członkami byli wolni obywatele). Podkreślając wymóg indywidualnej cnoty, chciał zarazem wskazać na potrzebę wzajemnej współpracy w obrębie rodziny i państwa, gdyż bez tych instytucji życie człowieka nie jest możliwe - zresztą w jego czasach wspólnota i troska o jej członków były naturalne. Jak pisze wytrawny znawca filozofii greckiej Pierre Hadot: Starożytne życie filozoficzne było zawsze ściśle powiązane z troską o innych, a wymóg takiej troski był nieodłączny od życia filozoficznego. Cała zresztą grecka polis podporządkowana była etycznemu formowaniu obywateli, z którego to obowiązku musiały się wywiązywać wszystkie szkoły filozoficzne. Niezależnie od różnic doktrynalnych podejmowały one solidarny wysiłek nawracania (metanoia) i przekształcania obywateli. Dziś jest niepomiernie trudniej - wspólnotowe myślenie jest nam coraz bardziej obce, a trudno bez niego mocno ugruntować cnotę solidarności.

Odmowa heroizmu
      Mimo, że solidarność odnosi się do wspólnoty, jako cnota zależy ona od dobrej woli i przemyślanych działań poszczególnych osób. Często nie dostrzegamy tego, pragnąc aby solidarność społeczna została wprowadzona odgórnie - jako zasada życia zbiorowego. Wtedy jednak mówimy nie o cnocie, ale o władzy.
      Jeśli zaś mówimy o cnocie, to solidarność - jak każda cnota - wymaga ofiary i heroizmu. Dostrzegał to doskonale Józef Tischner w swej Etyce solidarności: Załamanie etosu solidarności przyszło jako odmowa heroizmu. (...) W ostateczności wszystko sprowadza się do tego, że człowiek nie ma odwagi podejmowania ofiar. Etyka solidarności może być bowiem realizowana tylko przez człowieka, który głęboko przemienił swój sposób bycia (metanoia), wyzwolił się ku prawdzie, a więc jest w stanie heroicznie walczyć z zakłamaniem własnym i społecznym. Nie w imię własnych celów, ale w imię solidarności z ludźmi, którzy znajdują się w stanie jakiegokolwiek poniżenia czy umniejszenia ich naturalnej godności.
      Niestety nowoczesne rozumienie solidarności, obecne choćby w pismach Richarda Rorty'ego, nie ma już nic wspólnego z jej dawnym rozumieniem. Panicznie bojąc się wszelkiego sposobu myślenia zakładającego istnienie obiektywnej prawdy, myśliciele pokroju Rorty'ego nie dopuszczają możliwości, by solidarność oparta była na dążeniu do obiektywnego dobra. Rorty dość rozpaczliwie zaleca solidarność jako jedyną pozostałość po niemożliwej już dziś moralności - w jego wizji każda solidarność staje się więc subiektywnym wyborem jednostki, podobnie jak arbitralne upodobanie do jakiegoś gatunku sera (Chantal Millon-Delsol).

Dobro i piękno
      Na tym tle ostrzej rysuje się przesłanie encykliki Jana Pawła II Fides et ratio, którą abp Józef Życiński odczytuje jako powszechne wezwanie do duchowej solidarności, która umożliwi skuteczną ochronę zagrożonych obecnie wartości racjonalnych i moralnych, cenionych także poza nurtem myśli chrześcijańskiej. Nie tyle nawet cenionych - dodajmy - ile wręcz heroicznie zrealizowanych, jak w przypadku Sokratesa, który do początku czasów nowożytnych uważany był za wzór anima naturaliter christiana (Werner Jäger).
      Filozof ateński nie poprzestał na tym, by być mędrcem - pragnął dla innych tego samego dobra, co dla siebie, zabiegając o duszę każdego napotkanego człowieka, pobudzając go do refleksji nad własnym życiem i do nawrócenia. Życie i śmierć Sokratesa pokazały, iż cnota realizowania "dobra i piękna" w życiu wspólnotowym jest możliwa, choćby nawet wymóg jej urzeczywistnienia wiązał się z odrzuceniem ze strony innych. Solidarność więc z jego postawą to solidarność w dążeniu do piękna i dobra, a zarazem niezgoda na świat, w którym wartości te ulegają zapomnieniu czy wręcz jawnie są odrzucane.
Bartosz Wieczorek - politolog, filozof, w latach 2000-2002 sekretarz redakcji miesięcznika społeczno-kulturalnego "Emaus", doktorant w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, wykładowca Szkoły Wyższej im. Bogdana Jańskiego.
wybrane artykuły publikowane w POSŁAŃCU nr luty 2007:
dostępność w sprzedaży POSŁAŃCA nr luty 2007:
© Wszystkie prawa zastrzeżone. • WydawnictwoWAM.pl • 2006-2010
Udostępnione informacje nie mogą być kopiowane i publikowane bez naszej zgody.